Łowcy bzdur, czyli Tech-Detox cz.1


Łowcy bzdur, czyli Tech-Detox cz.1

tech-detox

Kocham technologię, uważam że mam szczęście żyjąc w czasach, kiedy rozwija się ona w niewiarygodnym tempie. Mogę cieszyć się zupełnie niewiarygodnymi zabawkami, o których za młodu czytałem w książkach SF. Zakładam, że skoro spotykamy się na Benchmarku, to znaczy, że Wy też to lubicie. Ale, moi drodzy Czytelnicy, zawsze ktoś usiłuje zepsuć nam zabawę.

Czy zauważyliście, że od jakiegoś czasu technologii przylepia się maskę łotra numer 1? Co chwilę czytamy o tym, jakie to straszne że terroryści używają smartfonów, rosyjscy hakerzy demolują demokrację, Wi-Fi powoduje raka całego ciała naraz, nowy wirus na Facebooku sprawia że płaczą niemowlaki, Hilary ma serwer w piwnicy (to okropne!), chińskie smartfony węszą w naszym praniu i wysyłają sekrety do Pekinu, inne smartfony eksplodują, urywają głowy… Totalna demolka.

Ciekawostki technologiczne

Wiecie co, większość tego negatywnego szumu wynika moim zdaniem z braku zrozumienia. Nie-geekowie nie rozumieją geeków i vice versa. Dlatego postanowiłem cyklicznie wyjaśniać i komentować najgorętsze hasła, akronimy, nazwy kodowe i modne memy. Następnym razem, gdy zaniepokojona ciocia zapyta czemu te smartfony nas śledzą, kolega z liceum będzie twierdził, że router zakłóca mu myśli, a sąsiadka posądzi hakerów o rozmrożenie lodówki, będziemy przygotowani.

Czas przygotować się na te wszystkie głupoty, na sianie strachu i sensacyjki. Rozprawimy się z mitami, odpowiemy na pytania. Na początek trzy popularne dziś w mediach informacje, które nie do końca zrozumiano:

Chińskie smartfony szpiegują

Tak, ale to skomplikowane. Nie wszystkie i raczej nie te, które są oficjalnie sprzedawane w Polsce. Afera wybuchła ostatnio, gdy firma zajmująca się bezpieczeństwem wykryła backdoor w oprogramowaniu systemowym smartfonów takich marek, jak BLU, Infinix, Doogee, Leagoo, IKU, Beeline czy Xolo. Można je kupić w chińskim Aliexpress i u wielu różnych importerów.

Przez backdoor miały być wysyłane kontakty, dane telefonu, naciśnięcia klawiszy itd… Problem jest taki, że większość mediów podała informację że jest backdoor i koniec. Tymczasem okazuje się, że z dużą dozą prawdopodobieństwa, to nie producenci zainstalowali malware. Mógł się on tam dostać jako… aktualizacja.

Większość chińskich producentów nie szyfruje paczek z aktualizacjami over-the-air (OTA, czyli ściąganymi z internetu wprost na smartfon). Łatwo jest więc przeprowadzić atak typu man-in-the-middle, czyli podmienić po drodze oryginalne oprogramowanie na zainfekowane. No ale informacja poszła – Chińczycy szpiegują, koniec. Jak jest naprawdę to już nikogo nie interesuje. Idziemy dalej.

Doogee
źródło: doogee.cc

Donald Trump wygrał dzięki Facebookowi?

Oczywiście że tak. Wprawdzie nie tylko dzięki FB, ale dzięki wszystkim mediom społecznościowym. Duże sieci społecznościowe są jak bardzo, bardzo duże serwisy informacyjne z tą różnicą, że ich redakcją są wszyscy użytkownicy i właściwie cały internet. Dlatego można napisać wszystko.

Populiści marzyli o takiej sytuacji – dotrzeć do milionów ludzi bez pośrednictwa dziennikarza, który by mógł zadawać kłopotliwe pytania – czy naprawdę zbuduje Pan kilkumetrowy mur na granicy z Meksykiem? Czy to jest problem mediów społecznościowych? Nie, to jest problem z nami, bo wierzymy we wszystko co znajomi wrzucają na profile. Pamiętajmy – celem Facebooka czy dowolnego innego serwisu, nie jest dostarczenie nam prawdziwych informacji tylko zatrzymanie nas w środku. Jak? Najlepiej podając tylko rzeczy, które nam się podobają. Następny pacjent!

Facebook
źródło: newsroom.fb.com

W internecie kłamią

Och, serio? Niemożliwe! Naprawdę uśmiałem się czytając o powstających inicjatywach typu stop dezinformacji. Nagle się okazało, że Google, Facebook, wolontariusze, programiści – wszyscy rzucili się na ratunek prawdzie. Serwisy z fałszywymi wiadomościami, kwestionowaniem zmian klimatycznych, homeopatią, radiestezją czy inną urynoterapią muszą zniknąć! Tylko dlaczego teraz? Bo zagraża to demokracji? Bzdury. Przecież to jest nawóz, na którym wyrósł internet.

Bzdury są krwią sieci, bez głupich opinii nie byłoby WWW (no dobrze, bez CERN-u, ale rozumiecie o co chodzi). Bez oszustów, takie osoby jak ja, nie miałyby pracy! Tego się nie zmieni, a cenzura jest najgorszym rozwiązaniem.

Wiecie co rozwiązaniem jest? Samodzielne myślenie i wiedza. Z samodzielnością to się niewiele da zrobić, ale po wiedzę zapraszam do Benchmarka! Do zobaczenia w następnym odcinku!

VoLTE

Uwaga, techniczna definicja: głos transmitowany przez sieć LTE, a nie GSM pierwszej generacji. To wszystko. Dlaczego zatem od dwóch-trzech tygodni wciąż czytamy o tym w mediach telco? Nie wiem. Wydaje mi się, że jest to ważna rzecz dla operatorów, dla obciążenia sieci… ok, ma się poprawić szybkość zestawiania połączeń i jakość rozmów, ale na jakość ja przynajmniej zasadniczo nie narzekam, a żeby skorzystać z VoLTE trzeba mieć w miarę nowoczesny smartfon i operator musi wspierać tę technologię.

Mam wrażenie że news po prostu rozchodzi się w mediach telekomunikacyjnych z braku innych, ciekawszych rzeczy. Jako klienci sieci nie powinniśmy się martwić o takie drobiazgi, operator powinien dbać o jakość niezależnie od technologii i kropka. Nic ciekawego do oglądania, idziemy dalej.

Hyperloop

To jest rzecz grubsza, ponieważ w zasadzie jest to bardzo dobry pomysł. Hyperloop to wizja futurystycznej kolei przedstawiona przez Elona Muska (tak, TEGO Elona Muska). Wygląda to tak: w zamkniętym tunelu pociąg-pocisk unoszący się w polu magnetycznym (lub na poduszce powietrznej), za pomocą energii elektromagnetycznej może rozpędzać się prędkości takich, jakie osiągają samoloty, potrzebując zaledwie ułamek energii zużywanej przez maszyny latające.

hyperloop
źródło: hyperloop-one.com

Jestem za! Problem jest taki, że jest to bardzo, bardzo drogie. Tak drogie, że zaczyna wyglądać mi na jakąś ściemę. Projekt, który chce zrealizować Dubai, ma kosztować około 40 milionów dolarów za kilometr trasy. Czterdzieści baniek!

Połączenie San Francisco i Los Angeles Musk wycenił na 6 miliardów dolarów. Moim zdaniem to jest tak: Musk mówi: „hej, mam taki ciekawy pomysł, ale totalnie nie wiem czy sensowny. Może zapłacicie 6 milardów USD, to go sprawdzimy?”.  Nie mówię nie, ale na razie chyba lepiej zaprzyjaźnić się z Pendolino.

Dziękujemy za odwiedzenie tej strony internetowej, mam nadzieję, że ta technika News Post, który omawia Łowcy bzdur, czyli Tech-Detox cz.1 może zapewnić pewne korzyści dla Ciebie i dodaj swoją wiedzę na temat technologii.

Dziękuję bardzo… 🙂

Source link